Mój talent, moje marzenia …

 

UCZMY SIĘ BYĆ SZCZĘŚLIWI TU I TERAZ

– warsztaty artystyczne pod kierunkiem Pani Haliny Juszczak


Kolaż ze zdjęć - warsztaty artystyczne w bibliotece pod kierunkiem Pani Haliny Juszczak (wielkanocne zajączki)

Byle jakich marzeń nie miała dla siebie Pani Halina Juszczak (członkini zespołu Roztocze oraz Klubu Seniora ze Skaraszowa), która w dniu 9 marca w naszej bibliotece gościnnie poprowadziła warsztaty artystyczne. Pani Halina marzyła o byciu artystką, obecnie odważnie realizuje się w tej roli. Już w trakcie spotkania z Panem Krzysztofem Czarnotą padła życiowa mądrość – człowiek szczęśliwy, to nie koniecznie perfekcjonista. Wystarczy robić to, co się kocha i na tyle ile nas samych to satysfakcjonuje. Pani Halina przyznaje, że jest amatorem samoukiem i że liczy w przyszłości na spotkanie z fachowcem w dziedzinie malarstwa: „Marzą mi się warsztaty z zawodowcem. Chciałabym rozwijać swoje umiejętności, iść do przodu i nie oglądać się za siebie!”. Proszę wytrwale trzymać się tego marzenia, zgodnie z teorią „spełnionego pisarza”, już sama myśl przyciągnie jego spełnienie, wystarczy dalej odważnie działać!

A teraz kilka słów tytułem przybliżenia Państwu, drodzy czytelnicy – osoby tej odważnej kobiety. Pani Halina Juszczak maluje, jak skromnie przyznaje, po amatorsku obrazy farbą olejną na płótnie, akwarelą, akrylami. Kocha przyrodę, która nas otacza, szczególnie upodobała sobie, jako motyw przewodni swoich prac – kwiaty. Wykształciła ją mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna. Miłość do przyrody, malowania i śpiewu zaszczepił w niej tato: „Mój talent do malowania, czy śpiewu uważam, że odziedziczyłam po swoim ojcu, który pięknie rysował i śpiewał. To właśnie on wpajał we mnie od dziecka miłość do lasu i przyrody. Gdy miałam 12 lat zabierał mnie na poziomki, grzyby, które później sprzedawane były w skupach, czy też na rynku. Nauczył mnie ciężkiej pracy, bo w tamtych czasach, aby przeżyć trzeba było ciężko pracować, niezależnie od wieku. Mój tato przelał we mnie miłość do Boga, nauczył pracy, szacunku do ludzi, za co jestem mu wdzięczna do dziś!”

Od najmłodszych lat Pani Halina starała się być wierna swoim marzeniom i pasji. Teraz, kiedy jest na emeryturze poświęca ich realizacji każdą wolną chwilę, bo jak przyznaje tylko to daje jej szczęście: „Malowanie mnie wycisza, wciąga, to spełnienie moich marzeń, których wcześniej nie było mi dane zrealizować. Obecnie czuję się kobietą spełnioną.” Przez swoją działalność artystyczną stara się dawać radość innym, jak również stanowić dowód tego, że marzenia się spełniają bez względu na metryczkę. Za swój dar dziękuje Bogu, my zaś dziękujemy Pani Halinie za warsztaty pełne ciepła, radości i kolorowych, przecudnych zajączków wielkanocnych. To w trakcie warsztatów artystycznych, pod kierunkiem Pani Haliny Juszczak, grono wiernych czytelniczek miało okazję własnoręcznie sprezentować sobie w Dniu Kobiet – prezent nie byle jaki! Powstałe w trakcie kreatywnego spotkania zające, to kolejny dowód, że połączenie marzeń, pozytywnej energii, pracy i zdolności w każdym przypadku mogą zaskoczyć objawieniem się talentu!

Wzorem Pana Krzysztofa i Pani Haliny nie czekajmy na łatwiejsze czasy, „uczmy się być szczęśliwi tu i teraz, bo jutro może nie istnieć” (demotywatory.pl).

(BPGZ, Anna Dubel)

Print Friendly, PDF & Email