Sztuka rymowania

 

Spotkanie z Jarosławem Siekiem

Tydzień Bibliotek


              (oprac. A.D.)

Warsztaty literackie z Jarosławem Siekiem.

TYDZIEŃ BIBLIOTEK – treść nagrania video:

Dyrektor Biblioteki: „Mamy Tydzień Bibliotek – Znajdziesz mnie w bibliotece! Dzisiaj z tej okazji gościmy Pana Jarosława Sieka”.

Pan Jarosław Siek: „Witam serdecznie”.

Dyrektor Biblioteki: „Pan Jarosław przeprowadzi dla nas warsztaty literackie. Nasze spotkanie jest realizowane w ramach programu Dyskusyjnych Klubów Książki, w tym roku jest to taka akcja – Dobre książki, dobry klimat, dobre życie i projekt jest finansowany przez Instytut Książki.

Witam jeszcze raz bardzo serdecznie naszych uczestników i Pana Jarosława Sieka. Pan Jarosław jest pisarzem, poetą, autorem bajek, scenariuszy komiksów i wierszy dla dzieci. Wydał…, no w siedemnastym roku, to było już ponad pięćdziesiąt książeczek, także bardzo pracowity pisarz. Pan Jarosław wydał taką serię Drużyna Orłów…, o tak mniej więcej wygląda [prezentacja okładek]. Wszystkie książeczki mamy w bibliotece, można do nas przyjść i sobie wypożyczyć. Drużyna Orłów, były to mistrzostwa świata w siatkówce. Pan Jarosław pisze też bardzo dużo książeczek związanych z ekologią, z ochroną środowiska. Naprawdę jest ich bardzo dużo, są też książeczki dotyczące poszczególnych miast – to akurat Lublin [prezentacja książeczki Gadający Lublin].

Ta więc zapraszam bardzo serdecznie wszystkich do wysłuchania naszych warsztatów. W trakcie ogłosimy też konkurs, ale to wszystko tak nam w trakcie fajnie wyjdzie, także za dużo nie będę teraz o tym opowiadać. Ja już oddaję głos Panu Jarosławowi, proszę.”

Pan Jarosław Siek: „Witam was serdecznie, tutaj Pani Elżbieta mnie przedstawiła, także ja tylko sprostuję, że już na koncie jest ponad sto bajek. Nie są to same bajki, ale również komiksy – one są bardzo często tworzone na podstawie bajek, bo zazwyczaj to jest tak, że w głowie powstaje jakiś scenariusz (krótki scenariusz, nic rozległego). Później na podstawie tego scenariusza tworzony jest tekst bajki, a później zamienia się on w komiks (do tego tekstu, który na początku tworzyłem, dzielę go na takie sceny, które znacie z komiksów). Na pewno część z was jakieś tam komiksy już czytało, chociażby Kajko i Kokosza, Romka i Atomka…, nie wiem jakie komiksy znacie… Ja też mam taki komiks, ale o tym powiem wam może dopiero później, ponieważ na podstawie tego komiksu powstała taka bajka animowana, którą pokazuje TVP ABC, taki kanał dla dzieci, który pewnie też znacie. I prawdopodobnie będzie ona pokazywana z okazji zbliżającej się olimpiady, bo Igrzyska Olimpijskie już za dwa miesiące, w Japonii się rozpoczną. Tam będą grać nasi siatkarze, a jest to komiks o naszej polskiej reprezentacji siatkarskiej. Ta bajka animowana, która powstała na podstawie komiksu, też prawdopodobnie jeszcze nie raz będzie pokazywana w telewizji.

Jak byłem w waszym wieku, to nigdy nie myślałem o tym, żeby zostać pisarzem. Gdyby ktoś powiedział mi będziesz pisarzem, to bym nigdy w to nie uwierzył. No i stało się tak, że jestem pisarzem i to w dodatku autorem bajek i komiksów dla dzieci. Jest to naprawdę fascynujące zajęcie, a to dlatego, że w bajce – w bajce posłuchajcie za pomocą jednego pstryknięcia mogę z żaby wyczarować księżniczkę i odwrotnie. W bajce praktycznie jest wszystko możliwe, wszystkie chwyty są dozwolone. Co to jest takiego bajka, bo chciałem wam trochę powiedzieć o takim pisaniu, jak to wszystko wygląda od początku do końca i konkretnie skupić się na bajkach. Najczęściej to pisarze opowiadają, jak się pisze opowiadania, powieści, natomiast tutaj będzie konkretny rodzaj literacki – bajka. Bajka, jest to taki utwór literacki, taki tekst, w którym przede wszystkim ma być zawarta mądrość – jakaś ważna mądrość, którą autor chce przekazać czytelnikowi. Co jeszcze, jakie jeszcze elementy są ważne? Bajka jest często utworem wierszowanym i na ogół żartobliwym, nie zawsze tak jest, ale przede wszystkim bajki mają być śmieszne i mają być wierszowane. Najważniejsza jest ta mądrość, ten morał (tak się nazywa ta mądrość, która zawarta jest w bajce – morałem) i ona jest zawarta albo na początku tej bajki, albo na końcu, zdarza się też, że wynika po prostu z treści.

Mam nadzieję, że przeczytaliście już niejedną bajkę, a jeśli nie sami, to pewnie rodzice wam czytali. W świecie technologii, to wy na ogół raczej oglądacie jakieś bajki w telewizji. Natomiast na początku w głowie pisarza panuje zupełny chaos, także nie przejmujcie się, jeżeli nie macie pomysłu, one przychodzą czasami zupełnie niespodziewanie. Ważne, żeby prowadzić jakieś notatki, mieć pod ręką coś do pisania, jakiś długopis…, chociaż pisarze coraz częściej korzystają z komputera, zresztą ja też, prawda…, bo dzisiaj się nie da inaczej funkcjonować. Jeśli pojawiają się w głowie cenne myśli, to po prostu warto je zapisać, bo one uciekają. Warto też dokonać pewnej segregacji.

Czasami pojawiają się takie myśli dotyczące bohatera. I ja najczęściej zaczynam właśnie pisanie bajki, kiedy w głowie przyjdzie mi myśl pomysł na jakiegoś bardzo ciekawego bohatera, który może zainteresować czytelnika. W pisaniu bajek najważniejszy jest temat. Musicie wiedzieć o czym chcecie pisać. Druga sprawa, to to, że oprócz bohaterów pojawią się zapewne jakieś wydarzenia, jakieś sytuacje, w których bohater będzie musiał się sprawdzić, rozwiązać trudne zadanie, albo poradzić sobie z jakimś problemem. Może się uwikłać w jakąś historię, po prostu coś musi się dziać. Oprócz tego, że jest bohater, oprócz tego, że jest temat i oprócz tego, że ma z bajki wypływać jakaś mądrość, to powinno być co najmniej jakieś jedno zdarzenie. Lepiej jak tych zdarzeń jest więcej. Ale nie zawsze, bajki są też różne, zaraz wam przeczytam…, takie trzy bajki dzisiaj przeanalizujemy. Mam nadzieję, że one się wam spodobają. Jeszcze odnośnie bajki – tytuł. Ja na ogół tytuł wymyślam na końcu, jak już mam wszystko posegregowane w głowie, to tytuł powstaje na końcu, ale bywa też, że ktoś wpadnie najpierw na ciekawy tytuł i na podstawie tego tytułu wymyśli plan. Można jeszcze inaczej, czasami ktoś robi rysunek bohatera i na podstawie rysunku bohatera też wpada na jakiś ciekawy pomysł, który umieszcza w treści bajki. Gdy wam będą przychodzić do głowy, jeżeli zechcecie oczywiście spróbować takiej przygody z pisaniem, różni bohaterowie…, powiedzmy król rycerz, może być kosmita, który tutaj przyleci na ziemię. Tego bohatera powinniśmy już na samym początku scharakteryzować, czyli musimy wiedzieć, jaki ten bohater jest. Najlepiej jeśli wcielimy się w rolę tego bohatera i wtedy faktycznie będziemy mieli fajny efekt; będziemy mogli po prostu oddać w treści bajki, jaki ten bohater jest. Co więcej, no taki bohater może mieć jakieś charakterystyczne zachowania – może się drapać po głowie, może ciągnąć się za ucho, albo może powtarzać jakieś słowa, np. górka menzurka dwu rurka. Do bohatera możecie przypisać różne cechy, możecie przypisać różne jego zachowania i naprawdę warto poświęcić dużo czasu na zastanowienie się, jakich bohaterów potrzebujecie. Nie musicie już na samym początku opisywać tego bohatera, nie musicie pisać, że on jest odważny, tylko na przykład jak bohater jest odważny, no to pokazać go w sytuacji, w której on jest odważny.

Posłuchajcie zatem bajki. Najpierw powiem jak ona powstała. Bajka Jak królik został królem…, zanim ją jeszcze pokażę, to może powiem jeszcze kilka słów, jak ten pomysł zrodził się w mojej głowie. Otóż zaczęło się od tego, że mieliśmy dom królika. No i tak człowiek obserwował tego królika i taka myśl, która mi przyszła do głowy, że przecież taki królik, no to taki mały król, nie? I zaraz potem przyszła kolejna myśl do głowy, kolejne skojarzenie, że przecież królem zwierząt jest lew. Co by było, gdyby tak mały królik objął władzę w królestwie lwa? Ciekawy pomysł na bajkę, nie? Tylko, jak to zrobić? Pamiętam cały czas o tym, że bajka ma być nie tylko śmieszna, ale ma wypływać też z niej jakaś mądrość, ten morał, o którym już powiedziałem. No i tak sobie myślę, no tak – królik, to jest taki typowy jarosz, on wsuwa witaminki, sałatę, warzywa, tak? A lew, to potężny zwierz, który niezdrowo je, je mięcho, kości. Więc pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby na przykład ten królik zaproponował lwu, żeby się zdrowo odżywiał, ale lew wcale nie będzie go chciał posłuchać, będzie jadł bez limitu i ciężko zachoruje. Wówczas króliczek zaproponuje mu jedzenie, które go wyleczy, czyli zdrową sałatę, zdrowe warzywka. Dzięki temu, że lew został uzdrowiony, odda sam władzę w ręce królika. Tak to mniej więcej będzie przebiegać. I te myśli, które mamy w głowie, które sobie porządkujemy, warto jest przedstawić w postaci takiego planu. Ja wam tutaj zaraz włączę…., plan.

Jak widzicie jest to plan przedstawiony w punktach. Na początku królik pojawia się u króla lwa radząc mu, żeby odżywiał się zdrowo, żeby jadł każdego dnia sałatkę. Król zasięga opinii swoich doradców. Wokół króla zgromadzony jest królewski dwór, który odradza mu słuchanie się królika – królika będziesz słuchał, takiego zwykłego szaraka? Takiego prostaczka? Ty, król wielki? Więc królik, to już jest trzeci punkt, ostrzega króla, że jeśli będzie się źle odżywiał może zachorować. Królewscy doradcy, to czwarty punkt, radzą królowi, żeby trącił królika do więzienia, żeby absolutnie go nie słuchał. No i królik trafia do lochu, punkt piąty…, trafia do więzienia. Po jakimś czasie lew zapada na straszne choróbsko, a jego doradcy nie wiedzą jak go wyleczyć (to jest punkt szósty). Punkt siódmy, lew przypomina sobie o uwięzionym króliku i natychmiast rozkazuje swoim podwładnym zmiatać tam, gdzie pieprz rośnie, ponieważ byli jego złymi doradcami. Punkt ósmy – król uwalnia królika z więzienia i obiecuje oddać mu królestwo, jeśli ten go wyleczy. Królik zaleca przejście na warzywną dietę, dzięki, której lew odzyskuje zdrowie. W ten oto sposób królik zostaje królem. To jest nasz cały plan bajki. Teraz posłuchajcie jej, jak ona brzmi:

Kiedyś do króla lwa łakomczucha,

rzekł mały królik – królu posłuchaj!

Warto jeść co dzień świeżą sałatę

To jest na zdrowie mój własny patent

Król się podrapał łapskiem po głowie

Niech się w tej sprawie mój dwór wypowie

Dwór ryknął chórem – niech królik znika

Nie możesz królu słuchać królika

Jak taki prostak śmie cię pouczać

Skoro nasz panie głód ci dokucza

To wsuwaj mięso przez całe dzionki

Jedz salcesony, schaby, golonki

I mnóstwo boczku, i polędwiczek

A na deserek mięso królicze

Lew ryknął głośno – głód mi dokucza

Słyszysz króliku, mnie nie pouczaj

Mówię to tylko królu z grzeczności

Że źle żreć ciągle mięso i kości

Dwór ryknął chórem – nigdy na dworze

Nikt nie powiedział, że jeść nie możesz

Wielkich ilości mięsa i kości

Przecież to królu szczyt bezczelności

Słyszysz króliku – szczyt bezczelności

Mięso i kości chcę jeść, nie pościć

Jak się odżywiać tak będziesz królu

Możesz się w końcu zacząć wić z bólu

Lepiej nie słuchaj tego motłochu

Na co dwór ryknął – precz z nim, do lochu

Króliczek trafił więc do więzienia

Król lew zaś zasiadł znów do jedzenia

Lecz od nadmiaru mięsa i kości

Strasznie zaczęły rwać go wnętrzności

Król zaczął jęczeć potwornie z bólu

Dwór cicho szepnął – co robić, królu?

Ryknął więc na nich bardzo donośnie

Zmiatać mi szybko tam gdzie pieprz rośnie

A ty mi wybacz mądry króliku

Jak mnie okropnie piecze w przełyku

Oddam królestwo za twoją radę

Co mam uczynić? – kończ waść biesiadę!

Rozstać się musisz z mięsnym bufetem

I od tej pory stosować dietę

Gdy się królika król lew posłuchał

Szybko minęły boleści brzucha

Tak oto królik zasiadł na tronie

W pięknej, królewskiej, złotej koronie

Bowiem odebrał swoją zapłatę

A lew nauczył się jeść sałatę

To była taka właśnie bajka o króliku, który został królem. A teraz druga bajka o bałaganiarzu. W przypadku tej bajki przyszedł taki pomysł, żeby piętnować bałaganiarstwo; czyli mądrość, którą miałem zawrzeć w bajce, którą chciałem przekazać czytelnikom, to to, żeby po prostu dbali o porządek. W tym przypadku przyszedł mi do głowy tak zwany antybohater, czyli ktoś kto będzie bałaganiarzem. W przypadku antybohatera to jest tak, że jeśli już zdecydujemy się na taką postać, to powinna ona albo zmienić swoje zachowanie w bajce – przejść metamorfozę jakąś, albo jeśli do końca będzie twardzielem, upartym – że nie ja się nie zmienię; to musi ponieść konsekwencje swojego zachowania, swoich wyborów. I tak też dzieje się w przypadku bałaganiarza. […]. Poznajemy Mietka jako strasznego bałaganiarza. Jego sąsiedzi proszą go, aby zmienił swoje przyzwyczajenia i zaczął dbać o porządek. Mietek jednak nie zamierza ich słuchać. Twierdzi, że nie będzie sprzątał, bo za rok się po prostu wyprowadza i to nie ma sensu. Bałagan jest coraz większy. Jego rodzina ostrzega go, że to się źle skończy, ale on ich zdanie ma w nosie, bo już niebawem się wyprowadza. Okaże się jednak na końcu, że nigdzie nie poleci, ponieważ nie będzie mógł odnaleźć biletu, który utonie w stercie śmieci.

W Brudkach mieszkał Miecio Cwaniak

Chłop czterdziesto-paro-letni

Był to straszny bałaganiarz

Bo z mieszkania zrobił śmietnik

Kiedy znaleźć chciał ubrania

Z kąta w kąt przez pół dnia ganiał

Butów szukał przez dzień cały

Bo przykryły je szpargały

I z powodu tego braku

W jednym chodził gumowiaku

Słyszał rady swych kolegów

Śmieci Mieciu posegreguj

I do koszy szybko wynieś

Czyściej w chlewie mają świnie

Lecz on w nosie miał ich rady

Segregować mam odpady?

Mnie bałagan nie przeszkadza

Bo za rok się wyprowadzam!

Raz gdy chciał wyjść na spacerek

Przez dzień cały z kupy śmieci

Wydobywał pulowerek, majtki, spodnie i kaszkiecik

Gdy chciał dojść do garderoby

To przeciskał się pół doby

Z wielkim trudem drzwi otwierał

Bo przygniatał je materac

Kiedy chciał się pójść wysiusiać

Sedes wpierw odnaleźć musiał

Lecz czasami nie mógł znaleźć

I odwiedzał miejski szalet

W domu się poruszał z trudem

Kiedyś kuchnię znalazł cudem

W lodóweczce zaś wędliny

Szukał prawie trzy godziny

Gdzie jest masło? Jest o dziwo

Ale kurczę, gdzie pieczywo?

Chlebak widzi lecz bez chleba

Zaczął więc za chlebem grzebać

W końcu znalazł bochen cały

Lecz niestety już czerstwiały

Miał w słoikach sporo dżemu

Ale też go znaleźć nie mógł

O pomidor jakiś leży!

Kurka wodna już nieświeży

Od niedzieli aż do środy

Miecio szukał w domu wody

A od środy do niedzieli

Leków na boleści jelit

Które były w umywalce

W wannie słoik stał ze smalcem

Zaś sprężyny od wersalki

Wystawały z bębna pralki

Cała siatka kosmetyków

Stała sobie w piekarniku

Na fotelu z tłuszczem misa

Z żyrandola krawat zwisał

I zepsuta już kiełbasa

A w salonie śmieci masa

Na fotelach stare graty

Zamiast firan w oknach szmaty

A w zmywarce kalesony

Lecz on nie był tym wzruszony

Czasem słyszał od sąsiadów

Weź doprowadź dom do ładu

Gdzie się podział twój rozsądek

Wyrzuć śmieci, zrób porządek

Niech z was nikt mi nie doradza

Już za rok się wyprowadzam

Wylatuję to Kataru

Sprzątać nie mam więc zamiaru

Raz do dziadków poszedł Mietek

Bez bucików i skarpetek

Bo przepadły gdzieś w odpadach

Babcia płacze, dziadek biada

Ale Mietek gra cwaniaka

Zdrowo przejść się na bosaka

Ojciec martwił się o Miecia

Mój synalu toniesz w śmieciach

Lecz on żartem tatę zbywał

Nie utonę świetnie pływam

Sprzątać mi się nie opłaca

To jest syzyfowa praca

Siostra wyraziła sprzeciw

Ale Miecio ciągle śmiecił

Zrób porządek mama błaga

Lecz on wolał mieć bałagan

Czas nieubłaganie leciał

A Mieczysław tonął w śmieciach

Kurzu oraz kłębach kotów

W końcu przyszedł dzień odlotu

Wylatuję już za chwilę

Ale zaraz, gdzie jest bilet?

Gdzie się podział mój bilecik?

Zanurkował w stertę śmieci

Jak wybitny płetwonurek

Znalazł papę, nocnik, kurek

Zeszłoroczne jabłka z sadu

Lecz biletu ani śladu

Nigdzie Miecio nie poleciał

Został więc na starych śmieciach

Chciałem wam jeszcze zaprezentować jedną bajkę, ale jeszcze może kilka słów na temat samego pisania bajek wierszowanych. Jak zauważyliście te moje wszystkie bajki są pisane wierszem, czyli na końcu, w linijkach zgrupowanych wersami pojawiają się słowa, które w zakończeniach brzmią identycznie, albo bardzo podobnie – to są rymy. Myślę, że większość z was wie, co to jest rym, może nawet niektórzy rymują, próbują rymować. Jak robić, jeżeli mamy problem z doborem rymu, bo czasami to tak jest, że spędza się dużo czasu w poszukiwaniu jakiegoś rymu, odpowiedniego oczywiście do treści, do naszego tekstu. Co robić jeżeli nie mamy jakiegoś rymu? Trzeba zamienić po prostu szyk wyrazów w wersie.

Puszczę wam taką bajkę, o której mówiłem na samym początku. Ona powstała na podstawie komiksu. Jest to bajka o naszych siatkarzach, a właściwie jest ukazana taka historia małego orzełka Kubusia, który miał marzenie, żeby zostać mistrzem świata w siatkówce. Bardzo chciał spełnić te swoje marzenia, ale nie wiele na początku robił w tym kierunku, bo siedział tylko przed telewizorem i oglądał mecze siatkówki. W którymś momencie z tego telewizora wyłania się głowa komentatora i tłumaczy Kubusiowi – posłuchaj od samych marzeń, to nic się nie wydarzy, żeby zostać mistrzem, potrzebny jest ogromny wysiłek, trzeba włożyć mnóstwo pracy, musisz wiele ćwiczyć. No i Kubuś zaczyna ćwiczyć, zaczyna treningi, ale pojawiają się głosy, które przeszkadzają w tych treningach, odradzają. Także jest to bajka taka, która ma na celu uświadomić (i taka mądrość z niej wypływa), że jeśli chcemy coś w życiu osiągnąć, jeżeli chcemy odnieść jakiś sukces, to musimy dużo czasu poświęcić na naukę, dużo czasu poświęcić na trening. Jeśli chcemy zostać mistrzami, marzymy, żeby zagrać w reprezentacji, to musimy z mozołem ćwiczyć. Zawsze te ćwiczenia, ten trening przynoszą owoc”.

Bajka Drużyna Orłów. Jak zostać mistrzem świata w siatkówce (zapraszamy do biblioteki!)

Pan Jarosław: „Czy macie w związku z tym jakieś pytania?”

Dyrektor Biblioteki: „Dopowiem tylko, że można na czacie pisać, to też będzie nam łatwiej, a w między czasie Pan Jarosław może coś jeszcze nam powiedzieć o wierszach. Jak się nam ktoś tutaj pojawi, to wtedy będziemy wysłuchiwać pytania”.

Pan Jarosław: „Może ja dam taką jeszcze jedną wskazówkę odnośnie pisania wierszy. Ja jak zaczynałem, zresztą też nie brałem tego, aż tak bardzo pod uwagę, chodzi mi o płynność pisania – jeżeli zdecydujecie się na wiersz, to warto jest, żeby w każdym wersie była taka sama liczba sylab.”

Dyrektor Biblioteki: „Mamy już tutaj dwa pytania – Czy lubi Pan pisać książki? Kiedy Pan zaczął pisać wiersze?”

Pan Jarosław: „Kiedy Pan zaczął pisać wiersze? – jedenaście lat temu. Od jedenastu lat piszę dla dzieci i bardzo to lubię, tak jak wspomniałem, ponieważ w bajkach jak już wam powiedziałem można naprawdę wszystko. W bajkach noga od fortepianu może być głównym bohaterem i lawa z wulkanu może wypłynąć i się z tą nogą od fortepianu dogadać. Wszystko to jest możliwe i wszystko zależy od waszej wyobraźni, fantazji! Wspaniała sprawa!”

Dyrektor Biblioteki: „Tak, lubi Pan pisać wiersze, a czy lubi Pan pisać książki?”

Pan Jarosław: „Właściwie dla mnie to to samo, bo wszystkie moje książki są pisane wierszem.”

Dyrektor Biblioteki: „A ile Pan napisał wierszy?”

Pan Jarosław: „Książek napisałem ponad sto. Natomiast bajek wierszowanych, które są nie wydane to myślę, że około trzysta.”

Dyrektor Biblioteki: „Dobrze, to czekamy na kolejne :), oczywiście wydane i dalej czekamy na nowe pomysły. I mamy kolejne pytanie od Miłosza – Czy gdyby nie wiersze, to co Pan by robił?”

Pan Jarosław: „Byłbym kierowcą ogórka ;)”.

Dyrektor Biblioteki: „:) Ale nie ma już ogórków, nie jeżdżą”.

Pan Jarosław: „Nie wiem. W tej chwili…, w ogóle pisanie wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, czyli jeżeli chcecie zostać pisarzami, to musicie dużo czytać. Na pewno wasze słownictwo nie jest w tej chwili jeszcze tak rozwinięte, jak rodziców. Możecie skorzystać z pomocy rodziców właśnie przy pisaniu tych wierszy, pisaniu opowiadań. Im większy zasób słów, tym lepiej. W tej chwili, jak tak czytam i zdobywam sam wiedzę – czasami czytam coś z historii, o czym nie wiedziałem wcześniej. Zdobywam jakąś wiedzę związaną z jakimiś wydarzeniami, które miały miejsce dwieście lat temu, albo z jakąś krainą geograficzną, o której nigdy w życiu nie słyszałem. Poznaję jakieś ptaki, zwierzęta i ich zachowania – ja piszę sporo bajek na zlecenie i ktoś może mieć życzenie, żeby w bajce pojawiły się jakieś ptaszęta i ja muszę się czegoś dowiedzieć o tych ptakach. Cały czas zdobywam wiedzę, ja lubię czytać i zdobywać tą wiedzę i jest ona niezbędna w pisaniu.”

Dyrektor Biblioteki: „Już była odpowiedź – czy lubi Pan czytać? A czy ma Pan jakieś zwierzę?”

Pan Jarosław: „Tak. Mam dwa psy. Miałem wcześniej królika, ale niestety….”

Dyrektor Biblioteki: „Został królem 🙂 i już Pan nie ma królika. Ile zajmuje Panu pisanie wierszy?”

Pan Jarosław: „O…, to zależy. Czasami można taki wiersz, taką bajkę napisać w kilka godzin, a czasami trzeba się pomęczyć kilka dni. Zależy od długości, jeżeli ta bajka jest długa, to wtedy się pisze dłużej, jeżeli ma to być coś krótkiego, to wiadomo, że potrzeba do tego mniej czasu.”

Dyrektor Biblioteki: „A jaki jest najdłuższy Pana wiersz?”

Pan Jarosław: „Najdłuższa moja bajka, no musiałbym się zastanowić…, wiecie mam kilka takich dość długich bajek…, między innymi ten komiks, który powstał na podstawie bajki i też jest dość dużo tekstu w nim. Konkurs na bajkę roku – jest taki tytuł, to jest stara książka, która jest trochę przeplatana z prozą, ale większość to wiersze – tam jest dość dużo tekstu.”

Dyrektor Biblioteki: „Czy ma Pan jakieś drugie zainteresowanie?”

Pan Jarosław: „Tak, bardzo na przykład lubię grać w szachy. Posłuchajcie, bo ja nie jestem polonistą, ja popełniam sporo błędów i mam osoby, które po prostu korygują te moje błędy (są to poloniści, którzy zajmują się korektą tekstów). Także nie musicie być wcale orłami z polskiego, chociaż to by się przydało i na pewno pomaga, szczególnie przy pisaniu książek. Jeśli ktoś ma ścisły umysł to, to też jest bardzo pomocne właśnie przy przestawianiu wyrazów w szyku. Tak, jeżeli mamy jakiś rym, nie potrafimy dobrać słowa do drugiego słowa, żeby nam się rymowało, więc możemy sobie szybko zmienić szyk w naszym wersie i może wtedy będzie się rymowało. Także tutaj pomaga takie logiczne myślenie, umysł ścisły bardzo szybko potrafi tworzyć takie rymowanki.”

Dyrektor Biblioteki: „Czy uprawia Pan jakiś sport?”

Pan Jarosław: „Szachy są sportem, posłuchajcie :), ale uprawiam. Oczywiście nie zawodowa, bardzo lubię grać w piłkę z synem, zresztą jak byłem w szkole podstawowej, a nawet na studiach grałem w reprezentacji w piłkę nożną. To był taki najbardziej popularny sport…”

Dyrektor Biblioteki: „Chyba wszyscy chłopcy jednak lubią grę w piłkę nożną :)”

Pan Jarosław: „W jakim wieku napisał Pan swój pierwszy wiersz i czy pamięta Pan o czym? Posłuchajcie moje pierwsze wiersze, to były takie wiersze miłosne – jak byłem zakochany, to pisałem do dziewczyny. Może nawet nie, to nie były pierwsze wiersze, bo już pisałem w podstawówce jakieś wiersze, ale pierwsze bajki napisałem jedenaście lat temu.”

Dyrektor Biblioteki: „Plany na przyszłą bajkę, jakiś temat?”

Pan Jarosław: „Tak. Powstaje teraz taka bajka Super Market Obora – tytuł. Posłuchajcie, bardzo ciekawa bajka, bo tam do obory wpadają dzikie zwierzęta. Do naszej polskiej obórki, w której mamy polskie zwierzaki przychodzą egzotyczne zwierzęta, bo gospodarz wyjechał na rekolekcje. I te dzikie zwierzęta wpadają i chcą przejąć władzę. Także będzie się działo. Nie mogę wszystkiego zdradzić.”

Dyrektor Biblioteki: „No nie. Musimy poczekać cierpliwie, aż będzie wydana i cała napisana. To ja jeszcze raz bardzo dziękuję tutaj wszystkim naszym uczestnikom, Paniom nauczycielkom, że tutaj udostępniły uczniom to spotkanie. Tu widzę Panie dziękują za spotkanie…, była Szkoła Podstawowa w Lipsku, w Białowoli, w Pniówku, widzę pojedyncze osoby się włączyły. Także bardzo jeszcze raz dziękuję za uczestnictwo w tych naszych warsztatach literackich i zachęcam bardzo serdecznie do udziału w konkursie.”

Pan Jarosław: „Ja też dziękuję wam serdecznie.”

Dyrektor Biblioteki: „Mamy piękne nagrody, które już czekają, tylko Pan Jarosław się podpisze i już będą gotowe. I oczywiście bardzo, bardzo serdecznie dziękuję Panu Jarosławowi, że znalazł czas dla nas.”

Pan Jarosław: „Dzięki wielkie.”

Dyrektor Biblioteki: „Dziękujemy, że mogliśmy zrealizować te warsztaty w naszym Tygodniu Bibliotek – Znajdziesz mnie w bibliotece! – zawsze jesteśmy i książki Pana Jarosława też są i zapraszamy bardzo serdecznie do biblioteki!”.

(przepisała A.D.)

 

Print Friendly, PDF & Email